środa, 19 lutego 2014

Co to jest Akademia Familo?

 ➤Akademia Familo - Skok Milowy w Kwestii Szybkości Generowania Dochodów

Co To Jest Akademia Familo?

Wysłuchaj tego 30-to minutowego filmiku po kliknięciu w link.

http://youtu.be/0fPB3_u7S0o

Być może już wiesz, że Familo do tej pory to był sklep internetowy z produktami codziennego użycia, dający innowacyjne rozwiązania w postaci możliwości generowania oszczędności na zakupach produktów, które na co dzień kupujesz w okolicznych sklepach (do 90% rabatów) oraz możliwości zarabiania pieniędzy.

Akademia Familo jest OGROMNYM krokiem do przodu w kwestii generowania dochodów w Familo i w ogóle "w świecie biznesów internetowych".

"Akademia Familo" - jest to program liniowy oparty o szkolenia cyfrowe (w formie audiobooków), gdzie nie polecasz nikomu Familo, aby móc zarabiać pieniądze! Kwalifikacją do generowania zysków w tym programie jest zakup minimum jednego szkolenia w kwocie 50zł (nie musisz nikogo zapraszać!)

A czy warto podjąć współpracę w ramach Akademii Familo? Zakup jednego szkolenia za 50zł kwalifikuje Cię do zarobienia 180zł - takich kwalifikacji na dobę możesz otrzymać max. 4... Czy widzisz możliwości dla siebie?

Warunkiem możliwości zarabiania w Akademii Familo jest konieczność posiadania konta w Familo - wszystko w Familo jest dostępne tylko dla zarejestrowanych użytkowników... i tak jak wyżej wspomniałem - zakup min. jednego szkolenia za 50zł po uruchomieniu Akademii Familo.

Załóż Darmowe Konto w Familo
http://www.familo.com/r/xplus

niedziela, 9 lutego 2014

„Martwi lekarze nie kłamią” cz.I

„Dead Doctors Don’t Lie”
„Martwi lekarze nie kłamią”
Fragment książki dr. J. Wallach
Dr Joel Wallach został nominowany w 1991 roku do nagrody Nobla
Przeczytajcie go uważnie, ponieważ informacje w nim zawarte mogą uratować zdrowie, a nawet życie wasze, waszej rodziny i znajomych
(…)”Jeśli z moich informacji skorzystacie choćby w 10% unikniecie mnóstwa problemów, zaoszczędzicie bólu i pieniędzy”…
„Tym wszystkim, którzy urodzili się lub mieszkali przez dłuższy czas na farmie muszę powiedzieć, że jesteście ludźmi mojego pokroju. Ja właśnie urodziłem się i wychowałem na farmie. Moi rodzice prowadzili hodowlę bydła rzeźnego. Jak wiecie zapewne by móc zarobić na hodowli, należy produkować żywność. W związku z tym uprawiali kukurydzę i soję.
Raz w tygodniu przyjeżdżał do nas na farmę specjalny samochód z urządzeniem, które rozdrabniało siano, kukurydzę i fasolę. Do tego dodawaliśmy odpowiednią dawkę witamin i minerałów i dopiero taką mieszanką przez okres 6 miesięcy karmiliśmy nasze bydło, a następnie sprzedawaliśmy je do rzeźni.
Ciągle zastanawiało mnie wtedy dlaczego bydło, które karmione jest wyłącznie naturalną paszą dostaje dodatkowo witaminy i minerały, a ludzie nie. Kiedy zapytałem o to mojego ojca otrzymałem wielce naukową odpowiedź: nie gadaj tyle, tylko bierz się do roboty. Pytanie to jednak nie dawało mi spokoju.
Po ukończeniu szkoły średniej poszedłem na uniwersytet i zrobiłem specjalizację dotyczącą żywienia zwierząt, a następnie postanowiłem zostać weterynarzem. Na weterynarii otrzymałem wreszcie odpowiedź na moje pytanie.
- To proste: rolnicy nie mają żadnych ubezpieczeń dla zwierząt na wypadek śmierci czy choroby i nie stać ich na kosztowne leczenie i operacje. Stosują więc niezwykle tani, prosty i skuteczny zabieg. Podają zwierzętom odpowiednie suplementy.
Dowiedziałem się, że podając witaminy i minerały zapobiegamy ewentualnym chorobom zwierząt hodowlanych.
Jakiś czas po ukończeniu weterynarii pracowałem w Afryce i leczyłem różne zwierzęta, również te wielkie, jak słonie, żyrafy i nosorożce. Po dwóch latach pracy otrzymałem telegram z St Luis z zapytaniem, czy nie zechciałbym pracować na stanowisku weterynarza w tamtejszym  zoo. Otrzymało ono bowiem dodatkowe dotacje od rządu w wysokości 4,5 mln dolarów, przeznaczone na przeprowadzenie specjalnych badań na tych zwierzętach, które zdechły w naturalny sposób. Chodziło o to, aby odkryć przyczynę ich śmierci.
Przyjąłem tą posadę i wtedy zacząłem pracować w różnych ogrodach zoologicznych na terenie USA. W swoich badaniach miałem zwracać szczególną uwagę na te zwierzęta, które były nieodporne na zmiany zachodzące w środowisku naturalnym. W latach 50-tych, dopiero zaczynaliśmy się uczyć o wpływie zanieczyszczonego środowiska na organizmy żywe. W ciągu 12 lat przeprowadziłem 17,5 tysiąca sekcji zwierząt należących do różnych gatunków, a także uczestniczyłem w sekcjach ponad 3 tysięcy ludzi żyjących wcześniej w okolicach interesujących mnie ogrodów zoologicznych.
Dzięki tym badaniom dokonałem pewnego odkrycia i doszedłem do wniosku, że wszystkie zwierzęta i wszyscy ludzie, którzy zmarli w naturalny sposób, zmarli na skutek braku podstawowych składników odżywczych, jakimi są witaminy i minerały.
Pomimo, że napisałem na ten temat wiele rozpraw naukowych oraz książkę, referowałem ten temat na wielu spotkaniach, to nie mogłem wzbudzić należnego zainteresowania właściwych w tym względzie reakcji. W latach 50-tych nikt nie ekscytował się sprawami wyżywienia.
Zrozumiałem wtedy, że powinienem zostać lekarzem, aby wiedzę uzyskaną w trakcie leczenia zwierząt móc wykorzystać do właściwego leczenia ludzi. Ukończyłem więc studia medyczne i przystąpiłem do pracy jako lekarz. Pracowałem w tym zawodzie przez 12 lat. Dzisiaj chcę państwu opowiedzieć, w jaki sposób stosowałem prawidłowe żywienie w leczeniu pacjentów, a przede wszystkim w zapobieganiu chorobom.
Jeśli z moich informacji skorzystacie choćby w 10% unikniecie mnóstwa problemów, zaoszczędzicie bólu i pieniędzy, związanych z chorobami i ich leczeniem. Będziecie mogli korzystać z życiowego potencjału przez długie lata, cieszyć się dobrym zdrowiem i kondycją.
Genetyczny potencjał życia człowieka wynosi 120 do 140 lat. Aktualnie mamy do czynienia z pięcioma takimi grupami, gdzie średnia długość życia wynosi 120-140 lat. Jedną z nich są narody Tybetu i zachodnich Chin, inni żyją w Pakistanie, Gruzji i Azerbejdżanie. W 1973 roku Nationale Geografic poświęcił cały numer pisma długowiecznym. Jest ich około 35, w tym dwanaścioro z Azerbejdżanu. Mieszka tam m.in. 136-letnia kobieta. Na zdjęciu siedzi z wielkim kubańskim cygarem i szklanką wódki, wokół niej tańczą dzieci, które mają 110-120 lat. Nie żyje w przytułku dla starców, nikt nie musi płacić za opiekę nad nią, jest pełna energii i radości.
Inne zdjęcie pokazywało Armeńczyka zbierającego tytoń na polu. Miał on wówczas 167 lat i był najstarszym człowiekiem na świecie.
W południowym Peru, nad jeziorem Tititaka, żyje plemię indiańskie o takiej samej nazwie. Średnia długość życia członków plemienia wynosi 120-140 lat.
W maju 1995 roku najstarszą osobą w USA była Margaret Smyth, która zmarła w wieku 115 lat. Okazało się, że przyczyną jej śmierci było niewłaściwe odżywianie się czyli brak odpowiednich składników dostarczanym organizmowi pokarmie, a szczególnie dotkliwy niedobór wapnia. Doprowadziło to do osłabienia kości i w rezultacie złamania nogi. Wywiązały się przy tym inne choroby. Córka zmarłej powiedziała, że matka przed śmiercią miała chorobę łaknienia, podobnie jak kobiety w ciąży, czyli cierpiała na tzw. zachcianki
Wódz ludów Nigerii miał 126 lat. Jedna z jego licznych żon opowiadała, że miał wszystkie własne zęby. Możemy przypuszczać, że inne narządy też funkcjonowały prawidłowo. Inny człowiek umarł w Syrii w wieku 136 lat. On też znalazł się Księdze Rekordów Guinnessa, ale nie z powodu długowieczności, lecz dlatego, że ożenił się ponownie w wieku pięćdziesięciu kilku lat i potem spłodził jeszcze dziewięcioro dzieci.
W listopadzie 1993 roku wyszła na powierzchnię grupa ludzi, która spędziła dwa lata pod ziemią w odpowiednio przygotowanych warunkach. Dotyczyło to tlenu, oświetlenia i pożywienia. Następnie trzy małżeństwa biorące udział w eksperymencie zostały poddane wszelkim możliwym badaniom. Były one przeprowadzone na uniwersytecie w Kalifornii. Badania wykazały, że gdyby nadal odżywiali się w ten sam zaplanowany sposób i przebywali nadal w tak zdrowym środowisku, mogliby dożyć 160 lat.
Obecnie średnia długość życia Amerykanów wynosi 75,5 roku, w tym lekarzy 57 lat. Wniosek jest prosty, że jeżeli ktoś chce żyć przeciętnie 20 lat dłużej niech podaruje sobie studia medyczne i zawód lekarza.
Jeśli chcecie dożyć 120-140 lat musicie zrobić kilka rzeczy:
Po pierwsze chronić się przed wypadkiem, nadmiernym piciem i paleniem, przed rosyjską ruletką i przed lekarzami. Jak zauważyliście, do tej wielkiej grupy niebezpiecznych rzeczy zaliczam również wizyty u lekarzy. To bardzo mocne oświadczenie pragnę podeprzeć raportem ze stycznia 1993 roku, w którym ogłoszono wyniki specjalnych badań prowadzonych przez trzy lata w szpitalach amerykańskich. Dotyczyły one przyczyn zgonów pacjentów. Pozwolę sobie zacytować fragmenty tego raportu:
- 300 tysięcy ludzi rocznie było mordowanych w szpitalach amerykańskich z powodu wykonywanej pracy lekarzy.
Raport nie twierdzi, że zgony były przypadkowe, że ktoś się gdzieś przewrócił, udusił itp. Nie twierdzi, że były one wynikiem zaniedbania warunków bezpieczeństwa. Podaje jednoznacznie:- było mordowanych.
Jeżeli amerykanie używają słowa mordowani, to rozumieją to dosłownie, a tym są np. przypadki, kiedy lekarz pomylił przecinki, umieścił niewłaściwą datę ważności lekarstwa lub w ogóle zaordynował złe lekarstwo, czy postawił złą diagnozę itp.
Raport oświadcza jednoznacznie – 300 tysięcy ludzi zostało zamordowanych. Jeśli porównamy to z liczbą tych, którzy zginęli w czasie wojny wietnamskiej, gdzie strzelano, bombardowano, używano napalmu, liczba będzie przerażająca jeszcze bardziej.
W ciągu 10 lat wojny w Wietnamie zginęło 56 tysięcy ludzi, czyli rocznie przeciętnie 5 600. I wtedy tysiące ludzi demonstrowało przeciwko wojnie. Dziś 300 tysięcy jest mordowanych, jak orzeka raport i przyjmujemy to jako coś normalnego. Nikt nie protestuje, nikt nie urządza demonstracji. Nikt nie wznosi haseł, nie taszczy transparentów z napisami:-
Boże chroń nas przed lekarzami i współczesną medycyną.
Drugą sprawą jest robienie rzeczy pozytywnych. Zaliczam do nich”… Ale o tym w kolejnej części.
Artykuł ze strony znajomego

poniedziałek, 20 stycznia 2014

Panienka i Duszek

Panienka i Duszek
Panienka idzie po plaży. Nagle zobaczyła starą butelkę. Podniosła, otarła z brudu, a tu wyskakuje Duszek.
 Panienka pyta: Czy będę mogła mieć trzy życzenia?
 Duszek: Nie, przykro mi ale ja jestem duszek spełniający tylko jedno życzenie.

Panienka bez wahania: To proszę o pokój na Bliskim Wschodzie.
Widzisz te mapę? Chce, żeby te wszystkie kraje przestały ze sobą walczyć, i żeby Żydzi i Arabowie  pokochali się miedzy sobą i żeby kochali Amerykanów i odwrotnie i żeby wszyscy tam żyli w pokoju i  harmonii.
 Duszek popatrzył na mapę i mówi:

kobieto bądź rozsądna, te kraje się biją i nienawidzą od tysięcy lat, a ja po 1000 lat siedzenia w butelce też nie
 jestem w najlepszej formie. Jestem dobry, ale nie aż tak dobry. Nie sądzę, żebym mógł to zrobić. Pomyśl i daj
jakieś sensowne życzenie...
 Panienka pomyślała przez chwilę i mówi: No dobrze, przez całe życie chciałam spotkać właściwego mężczyznę, żeby wyjść za niego za mąż. Wiesz,
 takiego który będzie mnie kochał szanował, bronił, dobrze zarabiał i oddawał pieniądze, nie pil, nie palił,
 pomagał przy dzieciach, w gotowaniu i
 sprzątaniu, był świetny w łóżku, był
 wierny i nie patrzył tylko w telewizor
 na programy sportowe. Takie mam życzenie...
 Duszek westchnął głęboko i powiedział:
 ... cholera..., pokaż  mi jeszcze raz  tę mapę...

czwartek, 19 września 2013

Dlaczego przed 1905 nie było chorób serca

Oto jest ciekawy fakt: prawie nikt nie wpadał w szpony chorób serca przed
1905 rokiem.

Pierwszy atak serca opisano w piśmie Journal of the American Medical
Association w 1908. Na dobrą sprawę, jeśli zajrzymy do podręczników
medycznych z lat 1860-1880, nie odnajdziemy nic o miażdżycy naczyń
wieńcowych. Jeśli choroba istniała, była na tyle rzadka, że
środowisko medyczne nie brało jej pod uwagę.

Jak to wyjaśnić? Dlaczego ludzie sprzed 1905 prawie w ogóle nie zapadali
na choroby serca?

Nie jestem Kolumbem ludzkiego zdrowia, co to potrafi odkryć prawdziwą
odpowiedź na każde pytanie; mam jednak przypuszczenia.

Po pierwsze, stres innego rodzaju. Wtedy praca była w większości
fizyczna, w ruchu. Człowiek miał szansę go rozładować, dajmy na to,
kopiąc głębsze dołki w szybszym tempie. Dziś człowiek może co
najwyżej podwinąć ogon i pozwolić, by stres go wypalił od środka . .
. i doprowadził do przeciążenia serca -- silnika życia.

W czym tkwi różnica: w czasie stresu organizm aktywuje reakcję typu
WALCZ lub UCIEKAJ. Nadchodzi przypływ adrenaliny … serce wrzuca szósty
bieg … krew odpływa od skóry i gęstnieje, aby zmniejszyć potencjalne
krwawienie … wyłączają się funkcje trawienne, bo nie są potrzebne do
obrony w sytuacji zagrożenia (stresu) … Wszystko po to, by ułatwić
ciału fizyczną reakcję -- aby energię skierować na partie mięśni i
umożliwić ucieczkę lub walkę.

Perfekcyjna sprawa . . . jeśli jesteś Fredem lub Emmą Flinston i musisz
wiać przed dinozaurami albo podnieść głaz.

Cios poniżej pasa . . . jeśli stresu nie rozładujemy fizycznie. Dawniej
mieliśmy na to szansę. Dziś już tylko sporadycznie. Na tym polega
różnica.

Po drugie, bardziej toksyczne środowisko. Ropa naftowa w morzu. Samoloty
spuszczające chemię z nieba. Miliony aut na drogach ziejące spalinami.

Z tych i innych powodów nikt nie ucieknie przed przymusem dbania o
zdrowie, a w szczególności przed kuracjami oczyszczającymi, takimi jak
np. Ostropestem Witalnym:

Oczyszczanie organizmu

To roślina z ogrodu Natury wspomagająca pracę wątroby -- filtra, który
sortuje to, co dostaje się do środka przez buzię, nos i skórę. Wyrzuca
metaboliczny szlam, a robi pożytek ze składników odżywczych.

No i oczyszcza z toksyn -- tych samych, które trafiają z tłumika
samochodu do nosa, dalej do pęcherzyków płucnych, a stąd do krwiobiegu
i poszczególnych narządów: serca, mózgu, nerek.

Po trzecie zaś, w XXI wieku jemy więcej przetworzonego jedzenia, które
kusi ze sklepowych półek kolorowymi opakowaniami. Przed 1905 nie było
tyle tego świństwa, co jest teraz.

Oprócz tego . . . przed 1905 rokiem, ponieważ nie istniał tak ogromny
wachlarz leków i nie roiło się tak bardzo od aptek, ludzie częściej
uciekali się do jedynej apteki, jaką wtedy mieli: apteki Matki Natury.

Pierwsze skrzypce w aptece Natury grały rośliny, w tym wspomniany
Ostropest Witalny. Tak naprawdę już starożytni Grecy i Rzymianie jedli
go w celu wsparcia wątroby w oczyszczaniu organizmu.

. . . A królowie doceniali do tego stopnia, że zamieszczali jego
wizerunek na swoich rodzinnych herbach jako symbol pełnego zdrowia.

Dziś Ostropest Witalny można nabyć tu:

Błonnik Witalny

Ściskam!
~Łukasz Kamiennik,
reporter Mapy Zdrowia

sobota, 31 sierpnia 2013

Pieniądze wolne od długu


Jezus wypędza handlarzy pieniędzy ze Świątyni




















Właściwie jedynym miejscem w Ewangelii, które mówi o użyciu siły przez Jezusa jest fragment, w którym wyrzuca On handlarzy pieniędzy ze Świątyni, używając bicza i wywracając ich stoły (jak przedstawia to św. Mateusz 21, 12-13 i św. Marek 11, 15-19), ponieważ pożyczali pieniądze na procent.

W owym czasie istniało prawo, że dziesięcinę czy podatki na rzecz Świątyni można było płacić jedynie przy użyciu pewnej monety, zwanej „półszeklem świątynnym", na którą handlarze pieniędzy zdołali uzyskać monopol. Istniało wtedy wiele różnych monet, ale ludzie musieli posiadać tę właściwą, żeby zapłacić swój podatek na rzecz Świątyni. Co więcej, gołębie i zwierzęta, które ludzie kupowali, by złożyć je jako ofiarę, też można było kupować jedynie za tę samą specjalną monetę, którą handlarze pieniędzy wymieniali pielgrzymom po koszcie dwukrotnej lub wielokrotnej jej faktycznej wartości, gdy była ona używana do zakupu towarów. Jezus więc powywracał ich stoły i powiedział:

„Mój dom ma być domem modlitwy, a wy czynicie z niego jaskinię zbójców".

więcej o temacie  na tej stronie

niedziela, 11 sierpnia 2013

10 sposobów na oszczędzanie

Ponieważ obecnie na światowych rynkach wciąż jeszcze trwa kryzys ekonomiczny, należy szukać sposobów na oszczędzanie. Nie chodzi tu jedynie oszczędność pieniędzy, ale i o ekologię. Oto 10 skutecznych sposobów.
więcej na http://www.artelis.pl/artykuly/56550/